Zgodnie z przepisami USTAWY z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do twórczości zamieszczonej na tym blogu są własnością jej autorów. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie jest zabronione.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Spacerem kiedyś.....

...postanowiłam drogę powrotną ze żłobka na osiedla nasze przebyć .... Połowa może marca była, a ja jakoś tak pełna sił zatem ten moment niechybnie wykorzystać postanowiłam - co by się nie rozmyślić i po drodze 211 nie łapać ;).... Zimowe rozleniwienie potrafi człowieka unieruchomić.... Zatem Strumykowa - las - Leśnej Polanki - Poetów - Tłuchowska - Sprawna - Trąby i na miejscu... Jakieś 2,5 km szybkim ale nie za bardzo krokiem.... Głębokie oddechy i parę zdjęć.... Spacer przez las i odkrywanie nowych miejsc.... W samotności i bez wózka :)..... Jeszcze tutaj wrócę... I może następnym razem to będzie trucht   ;)....

Wejścia do lasku strzegł wygrzewający się w pierwszych promieniach słońca gawron... Siedział skupiony nie robiąc sobie nic z przyglądających mu się ludzi ani tych w pośpiechu przechodzących ...




Las bardzo nieśmiało budził się do życia, w powietrzu unosił się lekki zapach zgnilizny oraz żywicy....




Weszłam na wzgórze i odkryłam bardzo przytulne miejsce :) Polanka w sam raz na spotkania ze znajomymi .... Oj niech tylko zrobi się ciepło - koniecznie musimy tutaj zorganizować jakiś piknik  ....





Lodowa dróżka doprowadziła mnie nie do zamczyska królowej zimy, ale na tyły szkoły podstawowej przy ulicy Leśnej Polanki.... Zapewne uczęszcza, uczęszczało lub uczęszczać będzie do niej gro z naszych dąbrówkowych dzieci :)...


W ulicę Poetów skręciłam, ponieważ mój wzrok przyciągnęła żółć wiekowej chatki oraz brukowana droga.... Do tych kamienistych dróg zawsze czułam sentyment.... Może dlatego, iż przez lata mojego dzieciństwa kamienisty był ryneczek mojego rodzinnego miasta Niepołomic.... I poszłam w stronę błękitu zupełnie zapominając, że gdzieś całkiem niedaleko jest ruchliwa ulica Modlińska....




Po drodze poznałam sympatycznego burka :) - zamieniliśmy kilka słów i skręciłam w ulicę Tłuchowską napotykając białołęcki relikt przeszłości czyli szklarnię, niestety już mocno zaniedbaną....
I tak dotarłam do domu pełna sił, energii i słońca w głowie do nowego działania zapraszających.... I po to właśnie jest wspominanie :)....



2 komentarze: